Zrobieni w Getback`a. Smutny obraz polskiej bankowości.

Zrobieni w Getback`a. Smutny obraz polskiej bankowości.


20 kwietnia 2018

Do napisania tego artykułu skłonił mnie ostatni, szybki rozwój wydarzeń związanych z obligacjami Getbacku, gdzie największymi poszkodowanymi są klienci banków tj. Lion’s Bank, Idea Bank, Alior, Bank Handlowy oraz domów maklerskich Michael Strom, DM PKO BP, Haitong, Polski Dom Maklerski (za: Business Insider).
Niektóre z tych banków łączy wspólny mianownik – stosują agresywną politykę sprzedaży produktów finansowych, bazującą na tym, że przeciętny klient banku jest …. finansowym analfabetą. Co gorsze, poziom edukacji finansowej wśród doradców bankowych nie jest wcale lepszy, ale poziom umiejętności sprzedażowych – zaskakująco dobry. I to jest w tym najsmutniejsze.

„(…) a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych
niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
dla szpiclów katów tchórzy – oni wygrają
pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę a kornik napisze twój uładzony życiorys
i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie.”

Zbigniew Herbert „Przesłanie Pana Cogito”

 

Bank to nie sklep, gdzie można kupić ubranie, buty, samochód. Bank powinien być instytucją zaufania publicznego, którą rzekomo jest. Jednak rzeczywistość jest zupełnie inna. Dlaczego?
Otóż mamy błędne koło: klienci banków mają niski poziom edukacji finansowej, co prowadzi do tego, że nie są w stanie sami zweryfikować, czy oferta przedstawiona przez doradcę bankowego jest dla nich odpowiednia. Nie są w stanie sami ocenić ryzyka, a co dopiero oszacować stopę zwrotu zweryfikowaną o ryzyko…
Jeden produkt finansowy daje 6% zysku w skali roku, drugi 4,5%. Który z nich wybrać? Gdyby liczyły się tylko deklarowane zyski, to produkt z 6% odsetkami, gdyż dostaniemy 1,5% więcej.
Problem polega na tym, że nie ma nic za darmo. Jeśli ktoś oferuje większe oprocentowanie, to dlatego, że rynek finansowy wycenia ryzyko na wyższe. Co to znaczy? Ryzyko nieotrzymania w terminie odsetek jest wyższe, ryzyko nieotrzymania w terminie spłaty kapitału jest wyższe, no i co najgorsze: ryzyko nie otrzymania całości kapitału jest wyższe. A więc w skrajnie pesymistycznym przypadku ten lepszy produkt zamiast 6% zysku po roku, może przynieść 106% straty (strata kapitału i nie otrzymanie 6% odsetek).

Ale cóż się dziwić? W polskiej bankowości istnieje przyzwolenie na wykorzystywanie finansowego analfabetyzmu. Dlaczego? Moim zdaniem, z chęci wyższego zysku. Łatwiej realizować plany sprzedażowe, jeśli kupujący nie jest świadomy co  kupuje. Jeśli nie wydarzy się negatywny scenariusz, to pół biedy. Klient dostanie swoje odsetki i będzie zadowolony. Gorzej, jeśli coś pójdzie niezgodnie z planem tj.: emitentowi obligacji powinie się noga, opcja w lokacie strukturyzowanej się nie zrealizuje, fundusz inwestycyjny nie zrealizuje swojego celu, gdyż pojawią się nieoczekiwane wydarzenia, bank ogłosi upadłość, itp. Takie rzeczy mają miejsce.

Wywiad „GetBack – historia upadku” w Radiu Wrocław z dnia 23.05.2018 r. Redaktor Filip Marczyński. 

 

Aktualnie w gospodarce mamy fazę ekspansji gospodarczej, po której nastąpi spowolnienie gospodarcze.
Pieniądze jeszcze płyną szerokim strumieniem, nierentowne projekty znajdują nabywców, stopy procentowe pozostają niskie – ryzyko jest „uśpione”. Ono jest, ale jeszcze się nie zmaterializowało. Zmaterializuje się w fazie spowolnienia (dla gorszych projektów) i w fazie recesji (nawet dobre firmy mogą wówczas mieć kłopoty).
Temat ryzyka opisałam we wcześniejszym artykule „Zrozumieć ryzyko”, do którego przeczytania zachęcam.

Kiedy ryzyko i nieroztropne inwestowanie da o sobie znać? Kiedy banki centralne zaczną przykręcać kurek z pieniędzmi i zakończą luźną politykę monetarną, tym samym nie będą już skupować obligacji korporacyjnych, rządowych czy akcji (tak jak to robi Bank Japonii). Banki centralne w dużej mierze wywołały hossę na rynkach akcji w krajach rozwiniętych. Ta hossa trwa już 9 lat. Jednak nie wszędzie.
Rynki wschodzące to wielcy nieobecni tej hossy. Ostatnie 18 miesięcy to czas kiedy radziły sobie lepiej, było to związane ze wzrostami cen surowców, jak również z ożywieniem gospodarczym.
Polska giełda niestety należy do jednej z najsłabszych na świecie. Dlaczego? Demontaż OFE, niski odsetek  inwestorów indywidualnych, obawy inwestorów zagranicznych związanych z niepewnością decyzji politycznych w sprawie gospodarki – utrzymują nasze indeksy na stosunkowo niskich poziomach.
Główny indeks giełdowy WIG – dopiero po 10 latach zdołał dotrzeć do szczytu poprzedniej hossy, osiągając w styczniu 2018 r. poziom 68 tys punktów. Podczas gdy indeks giełdy niemieckiej czy amerykańskiej wzrosły prawie 100% od szczytu z 2008 r.

Nie mam dobrej informacji dla klientów banków. Banki zamiast dbać o interes klientów i zatrudniać doradców mających wysokie kompetencje w dziedzinie inwestycji i finansów, zasłaniają się MIFID-em.
Włos mi się na głowie jeżył, gdy słuchałam debaty odnośnie MIFIDu w trakcie ostatniego Fund Forum organizowanego przez Analizy Online. Przedstawiciel jednego z banków oficjalnie powiedział, że banki nie widzą sensu zatrudniania wyedukowanych finansowo doradców, gdyż rola doradcy sprowadza się do przekazania klientowi do wypełnienia ankiety MIFID i zwrotnej informacji odnośnie profilu ryzyka i alokacji aktywów zrobionej przez algorytm…

Czy wyobrażacie sobie odnoszącego sukcesy biznesmena, który pozwala na to, aby decyzje odnośnie funkcjonowania jego firmy były powierzane algorytmom? Bo ja nie.
Główna księgowa, dyrektor finansowy, radca prawny – to nie są osoby, które zostały zatrudnione w firmie, bo pięknie wyglądają i przyjemnie się z nimi rozmawia (czytaj: kryteria zatrudniania w bankach). Owszem, może być to kwestia drugorzędna, ale przede wszystkim są to specjaliści wysokiej klasy, którzy mogą potwierdzić i zweryfikować swoje kompetencje zarówno w teorii (certyfikaty, egzaminy) jak i w praktyce. Ich główna wartość dodana, to to, że znają się na swojej pracy, umieją oszacować ryzyko, umieją doradzać i orientują się jakie będą konsekwencje wyboru opcji A, B lub C.

Dlaczego Ty, kliencie banku, nie postępujesz tak samo jak przedsiębiorca?
Dlaczego nie zatrudniasz specjalistów do podejmowania decyzji finansowych? Coś co jest darmowe, często jest niewiele warte. Więc lepiej zapłacić i mieć większy komfort, większy spokój wewnętrzny.
Powierzenie oszczędności instytucji zaufania finansowego jaką jest bank, nie zwalnia Cię z obowiązku myślenia i weryfikowania tego co usłyszysz.
Jeśli chcesz zadbać o swoje finanse, sam musisz odrobić zadanie domowe i przejść przez proces edukacji finansowej. Tak wiem, nie masz czasu i masz mnóstwo innych rzeczy na głowie.
No cóż…. to chociaż zadbaj o to, aby sprawdzić za pomocą innych osób, które są w stanie to zweryfikować, czy Twój doradca finansowy jest wiarygodny.

Ponieważ znam ten rynek od środka, to podchodziłabym z dużą dozą ostrożności do certyfikowanych doradców, którzy mają tzw. miękkie certyfikaty (nie są wpisani na listę KNF), gdyż sposób przeprowadzania egzaminów często pozostawia wiele do życzenia….
Śmiem twierdzić, że potwierdzeniem wiedzy o finansach i inwestycjach są licencje doradcy inwestycyjnego, maklera papierów wartościowych, agenta firmy inwestycyjnej czy międzynarodowa licencja CFA. Tutaj egzamin jest wiarygodny, a zakres materiału bardzo obszerny. Wymagania są bardzo wysokie i rzeczywiście trzeba wykazać się bardzo dobrą znajomością tematu, żeby go zdać. Nie słyszałam również o przypadkach, aby pytania  egzaminacyjne krążyły wśród zdających przed egzaminem….

Jednak osoby, które mają tytuł maklera czy doradcy nie pracują w banku na stanowisku doradcy klienta, lecz zarządzają funduszami inwestycyjnymi, emerytalnymi lub pracują w innych instytucjach finansowych.

Na szczęście są też pasjonaci, którzy zajmują się rynkami finansowym, bo lubią i odrobili zadanie domowe z teoretycznej i praktycznej znajomości tematu. Jednak oni rzadko pracują w bankach. Można ich jeszcze spotkać w biurach maklerskich (jeśli się jeszcze uchowali przed zwolnieniami). Niektórzy pracują w niezależnych firmach inwestycyjnych, gdyż mogą tam realizować swoje pasje, a część niestety zmieniła branżę (z konieczności) lub nigdzie nie pracuje i marnuje swój talent i kompetencje. I to jest przerażające! W obliczu gdy jest duża potrzeba aby powierzyć swoje finanse ludziom, którzy się na tym znają, mają wysokie kompetencje, są etyczni, mają swoje wartości – te osoby często nie mogą znaleźć pracy w swoim zawodzie. Banki nie szukają dla swoich klientów kompetentnych i wykwalifikowanych doradców.

Doradca bankowy to po prostu często sprzedawca, który nie ma nic wspólnego ze znajomością ryzyka i umiejętnością doradzania, gdyż po prostu się na tym nie zna i znać nie może.

Jakby to powiedział subiekt Rzecki z „Lalki”:

„Marionetki!…Wszystko marionetki!… Zdaje im się, że robią co chcą, a robią tylko, co im każe sprężyna, taka ślepa jak one… […]
Dopomóc do szczęścia jeden drugiemu nie potrafi – myślał – ale zrujnować cudze życie umieją tak dobrze, jak gdyby byli ludźmi…”

Moim marzeniem jest aby powstała Fundacja/Stowarzyszenie „Równe szanse” – dająca możliwości realizacji zawodowej dla utalentowanych, kompetentnych i wykwalifikowanych osób, które nie mogą znaleźć pracy w swoim zawodzie, gdyż ich kompetencje są niechciane przez mainstremowe instytucje.

Często spotykam się z problemami prywatnych firm, które nie mogą znaleźć kompetentnych ludzi do pracy. Stowarzyszenie „Równe szanse” z pewnością spełniałoby rolę „turkusowej organizacji”, gdzie liczy się talent człowieka i jego potrzeba poczucia dumy z tego co robi. Każdy miałby zapewnioną przestrzeń do rozwoju, będąc jednocześnie odpowiedzialnym za efekty swojego działania i realizację celów firmy. Wynagrodzenie zależałoby od posiadanych kompetencji, nie od realizacji planów sprzedażowych. Nie byłoby centralnych budżetów, jedynie prognozy finansowe. Ludzie byliby dumni z tego co robią, a za tym podążyłyby lepsze produkty i wyższe dochody firmy. Problemy rozwiązywane byłyby przez zespoły doradcze, a cała organizacja była transparentna.

W „turkusowych organizacjach” dobre życie jest głównym celem, a korzyści materialne i niematerialne przychodzą same.

Anna Muszynska

No Comment

Comments are closed here.