Branża finansowa vs Nowe Technologie

Branża finansowa vs Nowe Technologie


18 listopada 2016

Pamiętam jak pod koniec 1999 roku media ekscytowały się nowymi technologiami i nową ekonomią windując ceny spółek IT pod sufit. Uśmiercano tradycyjne biznesy, mówiąc, że kto nie sprzedaje swoich produktów i usług przez Internet ten popełnia biznesowe samobójstwo.

Wtedy był jeszcze indeks TechWIG, który był polskim odnośnikiem amerykańskiego Nasdaq – i to ten indeks był najbardziej obserwowany przez inwestorów.

Już po kilku miesiącach, a dokładnie w marcu 2000 r. przyszło otrzeźwienie i balon internetowej hossy budowany na spółkach IT i TMT został przekłuty. Spadki cen akcji okazały się być bardzo bolesne. Jednak patrząc z dzisiejszej perspektywy, to hossa z lat 2003-2007 była zdecydowanie większa niż hossa internetowa.

Dlaczego o tym piszę? Patrząc z dzisiejszej perspektywy, hossa internetowa wyprzedziła rzeczywistość o kilkanaście lat (przynajmniej w Polsce). E-commerce i nowe technologie przeżywają boom dopiero od kilku lat. Są jak świeża bryza, czysty górski strumień, pełen entuzjastycznych idei porywający do działania, skupiający ludzi o jasnych umysłach i szerokich horyzontach.

Być może musiał nastąpić globalny kryzys finansowy, aby nowe technologie mogły się przebić przez zatwardziałą skorupę „starej ekonomii”.

Przyrównując nowe technologie do czystego górskiego strumienia, branżę finansową można by porównać do zastałej, zamulonej wody w stawie. Ta branża potrzebuje oczyszczenia, wybrania mułu z dna i wymiany wody. Dopiero wtedy ma szansę przyciągnąć nowe życie, nowe ryby (oby nie rekiny 🙂 Czyż nie byłoby pięknie oglądać rafę koralową zamiast zamulonego dna, w którym mogą przetrwać tylko dostosowane do tego gatunki?

Jak tego dokonać? Jak tknąć życie, nowe idee w branżę finansową, która potrzebuje tego jak ryba czystej wody?

Nie jest to wcale takie trudne. Wystarczy chęć do zmiany i konsekwentne działalnie w tym kierunku.

Można tego dokonać poprzez wzrost oczekiwań co do transparentności sektora finansowego, jakości obsługi. Poprzez zmianę rzeczywistej roli doradców klienta ze sprzedawców produktów finansowych na sprzedaż doradczą zorientowaną na potrzeby klienta, a nie na cele banku. Cele banku zostaną zrealizowane pośrednio poprzez realizację celów i potrzeb klienta.

Sprzedaż doradcza nie jest prosta, gdyż wymaga wysokich kompetencji nie tylko z rynku kapitałowego i finansowego, ale również umiejętności wczucia się w rolę i potrzeby klienta.

Takich doradców w sektorze bankowym jest „jak na lekarstwo”, gdyż większość już zdążyła z niego uciec.

Czy finanse są już niepotrzebną branżą? Czy mamy ją przeznaczyć na straty i pozostawić samej sobie czy też pomóc odrodzić się. Chciałoby się zanucić „Rise like a Phoenix” z eurowizyjnego repertuaru Conchity Wurst!

Branża finansowa potrzebuje porządnego trzęsienia ziemi, czegoś w rodzaju catharsis. Te trzęsienie ziemi już trwa, ale jeszcze się nie zakończyło.

Branża finansowa potrzebuje na nowo zdefiniować pojęcia, na nowo stworzyć usługi i produkty, potrzebuje świeżości i inspiracji, którą może zaczerpnąć patrząc z zazdrością na branżę nowych technologii.

Mam możliwość przyglądać się tej branży i widzę wielką przepaść jaka między nimi jest jeśli chodzi o środowisko pracy, komfort pracy, wartości, nastawienie do pracy. Różnica jest na każdym poziomie.

I na koniec dedykuję Czytelnikom, a właściwie branży finansowej, wiersz Tadeusza Różewicza „Ocalony” (kontekst jest inny ale można znaleźć część wspólną):

„(…) Szukam nauczyciela i mistrza,

Niech przywróci mi wzrok, słuch i mowę,

Niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia,

Niech oddzieli światło od ciemności (…)

Anna Muszynska

No Comment

Comments are closed here.